EMDR psychosomatyka

2025-09-17

Miałam ogromną przyjemność uczestniczyć w szkoleniu prowadzonym przez dr Elisę Farettę o terapii EMDR z osobami z zaburzeniami psychosomatycznymi. Po raz kolejny przekonałam się, jak niezwykle ważne jest w terapii wsłuchiwanie się w ciało. To niczym odwiedzanie archiwum, w którym zapisane są nasze doświadczenia, także te, których nie pamiętamy i nie jesteśmy w stanie określić słowami. I właśnie dlatego integracja umysłu i ciała okazuje się kluczem do zdrowienia.

To szkolenie było dla mnie zaproszeniem do jeszcze większego zaufania wobec ciała, oraz potwierdzeniem, że objawy – nawet te najbardziej dokuczliwe – nie są wrogiem, ale drogowskazem.

ciało

1. Ciało mówi o niewypowiedzianych emocjach

Według modelu AIP (Adaptive Information Processing), na którym opiera się terapia EMDR, nasze trudne doświadczenia – jeśli nie zostały przeżyte i zintegrowane w chwili, gdy się wydarzyły – mogą pozostać w psychice i ciele jak „zamrożone pliki”. To tak, jakby pewna część historii utknęła w czasie i nie miała szansy przejść naturalnego procesu gojenia.

Wyobraź sobie, że przeżywasz coś bardzo bolesnego – wypadek, rozłąkę, chorobę. Jeśli w tamtej chwili zabrakło wsparcia albo zasobów, by się z tym zmierzyć, wspomnienie zostaje zapisane w ciele w nieprzetworzonej formie: w napiętych mięśniach, bólu brzucha, kołataniu serca. Tak powstają dysfunkcyjne sieci pamięci – miejsca, w których „utykają” emocje, obrazy, przekonania i odczucia fizyczne.

Na co dzień możesz tego nie łączyć ze sobą: ból głowy, kłucie w żołądku, przewlekłe napięcie barków, a jednak ciało w ten sposób opowiada historię. Pokazuje, że coś wciąż domaga się uwagi i dokończenia.

Wyobraź sobie młodą kobietę, która w dzieciństwie często doświadczała atmosfery niepokoju – ojciec bywał wybuchowy, a ona żyła w ciągłym napięciu, starając się nie prowokować kolejnych awantur. Nie mogła tego lęku ani wyrazić, ani komuś powierzyć, więc nauczyła się „chować go w brzuchu”. Kilka lat później zaczęły się pierwsze problemy jelitowe, które z czasem przerodziły się w diagnozę wrzodziejącego zapalenia jelita grubego. Leczenie farmakologiczne pomagało częściowo, ale objawy nasilały się w chwilach stresu, przy każdej kłótni czy większym napięciu w pracy. W terapii EMDR odkryła, że bóle brzucha i napady choroby nie są przypadkowe – to ciało, które od lat wołało o uwagę. Dzięki pracy z trudnymi wspomnieniami i odczuciami w ciele zaczęła odzyskiwać poczucie wpływu, a objawy stopniowo łagodniały. Już nie czuła, że brzuch to jej wróg – mogła traktować go jak drogowskaz, który wskazuje, kiedy zbliża się granica wytrzymałości.

I tutaj właśnie wkracza EMDR. Dzięki stymulacji bilateralnej mózg uruchamia naturalny mechanizm przetwarzania – tak jak podczas snu REM – i może „dokończyć” to, co kiedyś zostało przerwane. Ciało jest bramą dostępu do doświadczeń, również tych przedwerbalnych i transgeneracyjnych. Nie musimy ich pamiętać – wystarczy, że poczujemy. Podczas terapii EMDR wspomnienie przestaje być zagrożeniem, a objawy fizyczne często łagodnieją.

2. Stres, emocje i choroba

Długotrwały stres nie tylko „męczy” psychikę – on zapisuje się w ciele. Szerzej pisałam o tym w innym tekście (tutaj). Ponadto przy przewlekłych dolegliwościach cielesnych często pojawia się drażliwość i poczucie ciągłego zagrożenia („każde wyjście z domu to jak chodzenie po polu minowym, muszę być czujna”), trudność w wyrażaniu złości („nie mogę się złościć bo moi bliscy już i tak mają ze mną ciężko”), poczucie winy („powinnam umieć wyzdrowieć”) oraz bezsilność i utrata nadziei („nigdy nie będzie lepiej”). Do tego dochodzi lęk przed niepewnością. To podtrzymuje błędne koło napięcia i bólu, sprawiając, że objawy zamiast słabnąć, nierzadko się nasilają.

EMDR w psychosomatyce

3. Wyciszając ciało wyciszamy umysł

Często myślimy, że to głowa rządzi ciałem – że jeśli tylko zmienimy sposób myślenia, to objawy same znikną. Tymczasem w zaburzeniach psychosomatycznych to ciało trzyma w sobie napięcie i dopiero gdy je uwolnimy, umysł może odetchnąć. 

W ujęciu neurobiologicznym EMDR pomaga „uciszyć alarm” ciała migdałowatego – strażnika naszego poczucia zagrożenia. Hipokamp na nowo porządkuje wspomnienia, dzięki czemu przeszłość wraca na swoje miejsce zamiast wciąż udawać teraźniejszość. Kora wyspy, integrująca emocje i sygnały z ciała, odzyskuje zdolność czytania tych sygnałów bez poczucia alarmu – raczej jako użytecznych informacji.

Każdy z nas ma w sobie mechanizmy samonaprawy. Tak jak goją się skaleczenia, tak układ nerwowy dąży do równowagi. Trauma często blokuje dostęp do tej naturalnej zdolności, a EMDR – poprzez stymulację bilateralną – pomaga go odblokować. Kiedy ciało się uspokaja (mniej bólu brzucha, lżejszy oddech, rzadsze migreny), w ślad za nim wycisza się umysł: spada lęk, poczucie stałego zagrożenia i myślowy chaos.

4. Jak wygląda praca w psychosomatyce z EMDR?

Zaczynamy od rozmowy – nie tylko o Twojej biografii, ale też o Twojej historii medycznej. Często momenty zaostrzeń choroby splatają się z ważnymi wydarzeniami: stratami, kryzysami, trudnymi relacjami. Pytamy nie tylko „co boli?”, ale też „jaką funkcję pełni ten organ?” i „co ta część ciała chce powiedzieć poprzez objaw?”.

Na tej podstawie tworzymy mapę łączącą przeszłość, teraźniejszość i przyszłość. Dzięki niej łatwiej zobaczyć, co uruchamia objawy i jakie obawy wiążą się z tym, co dopiero może nadejść.

Potem przychodzi czas przygotowania – to etap delikatny i bardzo ważny. Zwalniamy, a nie przyspieszamy. Poza terapią EMDR wplatamy tu techniki z Somatic Experiencing: oddech, ugruntowanie, orientację w „tu i teraz”. Chodzi o to, byś poczuł/poczuła więcej bezpieczeństwa zanim dotkniemy bolesnych wspomnień.

Dopiero wtedy wchodzimy w przetwarzanie. W pracy psychosomatycznej ciało jest naszym przewodnikiem – to jego odczucia wskazują, gdzie zatrzymała się historia. Na koniec patrzymy w przyszłość: uczysz się tworzyć bardziej wspierające scenariusze, np. „idę na badania medyczne ze spokojem i zaufaniem do siebie”, tak by to, co wydarzy się w gabinecie, mogło realnie przenieść się do codzienności.

zdrowie

5. Techniki bottom-up i top-down

Czas przed wejściem w sam proces przetwarzania traum jest niezwykle ważny. Skupiamy się wówczas na przygotowaniu ciała i umysłu do terapii.

Wędrując „od ciała do głowy” (bottom-up) zaczynamy od odczuć fizycznych i pozwalamy, by to one poprowadziły nas dalej. Przesuwając uwagę po swoim ciele zatrzymujesz się w miejscach, gdzie czujesz napięcie, ciężar albo ucisk. To tak, jakby ciało mówiło: „Tu coś się zatrzymało”. Możemy też rozpocząć naszą wędrówkę „od głowy do ciała” (top-down), zaczynając od wyobraźni i myśli, które następnie wpływają na to, jak odczuwasz swoje ciało. Eksplorujemy te odczucia, wprowadzamy oddech, uruchamiamy wyobraźnię, dokładamy łagodność, czasem delikatny ruch, żeby ciało poczuło, że znowu ma trochę przestrzeni.

To, co ważne – jedno podejście uzupełnia drugie. Ciało daje sygnały, umysł nadaje im znaczenie, a razem tworzą pełniejszy obraz. Dzięki temu ciało przestaje być wrogiem, którego objawy chcemy „wyciąć” albo uciszyć, a staje się sojusznikiem, który prowadzi nas do zdrowienia.

Wyobraź sobie mężczyznę, który jako kilkuletni chłopiec stracił matkę. Nagle, bez możliwości pożegnania. W jego pamięci pozostało poczucie duszenia się ze strachu, że zostanie sam. Jako dziecko nie potrafił tego wyrazić słowami, więc ciało „zapisało” tę historię w oddechu. W dorosłości pojawiła się astma – ucisk w klatce piersiowej i napady duszności szczególnie w sytuacjach stresu czy poczucia opuszczenia. Leczenie farmakologiczne przynosiło ulgę, ale objawy stale wracały. Podczas terapii EMDR mężczyzna odkrył, że jego ciało do dziś reaguje tak, jakby powtarzało tamten moment straty – jakby wciąż brakowało powietrza. Przetwarzanie wspomnienia pozwoliło mu odróżnić przeszłość od teraźniejszości. Napady duszności stawały się coraz rzadsze, a oddech – pełniejszy i swobodniejszy. Odzyskał poczucie, że jego ciało nie walczy już o przetrwanie, lecz wspiera go w codzienności.

6. Badania nad EMDR

Coraz więcej danych potwierdza, że terapia EMDR przynosi ulgę w zaburzeniach psychosomatycznych. W badaniu z udziałem osób z fibromialgią – chorobą, w której dominują uciążliwe bóle mięśniowo-stawowe – uczestnicy po cyklu EMDR zgłaszali nie tylko mniejszy ból, ale też lepszy sen oraz spadek objawów lęku i depresji (Çiftçi i in., 2024). To ważne, bo to właśnie te współwystępujące trudności często najbardziej utrudniają życie.

Trwają również prace w ramach projektu EMDR Pain Network Germany – wieloośrodkowego badania klinicznego, które sprawdza, jakie czynniki sprzyjają dobrej odpowiedzi na EMDR w przewlekłym bólu (Vock i in., 2024). Już pierwsze wyniki pokazują, że ta metoda ma potencjał, by stać się realnym wsparciem w leczeniu bólu, z którym klasyczna farmakoterapia często sobie nie radzi.

Ciekawe jest również niedawne badanie pilotażowe przeprowadzone przez Rosser i współpracowników (2023). Autorzy sprawdzali, czy terapia EMDR, prowadzona w formie spotkań online, może pomóc osobom cierpiącym na przewlekły ból. Efekty? Po zakończeniu terapii pacjenci zgłaszali wyraźne zmniejszenie nasilenia bólu, a także spadek objawów związanych z traumą – takich jak lęk, natrętne wspomnienia czy napięcie w ciele. Co ważne, poprawa nie dotyczyła tylko samego bólu. Uczestnicy badania opisywali, że lepiej śpią, czują większą swobodę w codziennym funkcjonowaniu i mają w sobie więcej nadziei na przyszłość.

Kiedy uwalniamy ciało od nieprzetworzonych wspomnień i napięć, objawy fizyczne mogą ulec zmianie. EMDR nie zastępuje leczenia medycznego, ale staje się dla niego ważnym uzupełnieniem – bo pomaga dotrzeć do tego, co zapisane w ciele na głębszym poziomie.

7. Dla kogo jest ta forma terapii?

Terapia EMDR skoncentrowana na psychosomatyce jest szczególnie pomocna dla osób, które od lat zmagają się z objawami w ciele, a badania lekarskie nie dają jednoznacznych odpowiedzi albo nie przynoszą ulgi. To mogą być bóle brzucha, napięcia mięśni, przewlekłe zmęczenie, kłopoty ze snem, ale też migreny, choroby jelit, astma czy łuszczyca. WAŻNE: Zaburzenia psychosomatyczne nie są kwestią wyobraźni czy udawania. Objawy są jak najbardziej realne, choć ich źródła mogą mieć charakter psychologiczny i emocjonalny, a nie wyłącznie medyczny.

Często w gabinecie słyszę: „Byłem już u większości lekarzy i zrobiłem mnóstwo badań. Objawy się nasilają, ale lekarze rozkładają ręce”. Czasem słyszę jeszcze: „Nie jestem wariatką, naprawdę mnie boli.” W takich sytuacjach ciało staje się jakby językiem, mówi o trudnych przeżycia z dzieciństwa, traumach relacyjnych, stresujących diagnozach, bolesnych zabiegach, a czasem także doświadczeniach międzypokoleniowych.

Ta forma terapii jest dla Ciebie, jeśli:

  • odczuwasz przewlekły ból lub napięcie, którego nie można w pełni wytłumaczyć badaniami,

  • zmagasz się z chorobą przewlekłą, której objawy nasilają się pod wpływem stresu,

  • przeżyłeś/przeżyłaś trudne doświadczenia medyczne – np. bolesne zabiegi, długie hospitalizacje w dzieciństwie, brak wsparcia przy diagnozie,

  • doświadczasz lęku o swoje ciało – np. przed nawrotem choroby, kolejnymi badaniami czy bólem,

  • albo masz poczucie, że choroba odebrała Ci poczucie kontroli i bezpieczeństwa.

Co ważne – nie musisz mieć sprecyzowanych wspomnień, żeby rozpocząć terapię. Często wystarczy odczucie w ciele, obraz, który pojawia się przy objawie, czy emocja, która się nasila bez wyraźnej przyczyny. Dzięki terapii EMDR możemy pracować także z tym, co nienazwane.

EMDR w zaburzeniach psychosomatycznych
Trauma nie jest tym, co się wydarzyło. Trauma to to, co zostało zatrzymane w naszym wnętrzu, gdy wydarzenie się skończyło.

- Donald Kalsched -