borderline

2025-04-09

„Zaburzenie osobowości to diagnoza, ale też i osąd”. To zdanie Janiny Fisher, uznanej ekspertki w dziedzinie leczenia traumy, wypowiedziane podczas tegorocznej konferencji „Trauma, Przywiązanie i Rezyliencja”, stało się dla mnie inspiracją do napisania tego artykułu. Ta rozmowa mnie poruszyła, zatrzymała i dała do myślenia. Kolejną inspiracją były historie osób, z którymi pracuję, dla których otrzymana diagnoza była niczym piętno. Dlatego zapraszam Cię do refleksji, która może odmienić Twoje spojrzenie na siebie lub na osoby, którym postawiono diagnozę zaburzenia osobowości borderline.

borderline

Diagnoza jak etykieta

W tym artykule będę używać określenia BPD (Borderline Personality Disorder), jako bardziej rozpowszechnionego, choć znane jest również jako zaburzenie osobowości z pogranicza. W najnowszej klasyfikacji ICD-11 Światowej Organizacji Zdrowia nie ma już „zaburzenia osobowości typu borderline” jako odrębnej diagnozy. Zamiast tego wprowadzono nowy model diagnozowania zaburzeń osobowości, który opiera się na dwóch głównych kryteriach:

  1. Poziom nasilenia zaburzenia osobowości (łagodne, umiarkowane, ciężkie),
  2. Główne cechy osobowości (np. negatywna emocjonalność, impulsywność, problemy w relacjach).

Tym samym odchodzi się od sztywnych kategorii, zbliżając się do spojrzenia relacyjnego i współczującego – uznającego, że objawy są często odpowiedzią na doświadczenia życiowe.

To bardzo ważna i bliska mojemu postrzeganiu zmiana. Coraz częściej obserwuję, że dla wielu osób diagnoza BPD brzmi jak wyrok. Pacjenci mówią: „Jestem toksyczna”, „Jestem zbyt intensywny”, „Nikt mnie nie zniesie”, „Nie da się mi pomóc”. Otoczenie często postrzega osobę z BPD jako nadmiernie emocjonalną, impulsywną lub trudną we współpracy. Zdarza się, że takie osoby są określane jako „dramatyczne”, „manipulacyjne” albo „zbyt wymagające”. Niestety, te uproszczone i krzywdzące etykiety sprawiają, że osoba cierpiąca jeszcze bardziej izoluje się i traci zaufanie do siebie i innych. Zamiast zrozumienia, dostaje ocenę, która tylko pogłębia wcześniejsze zranienia. 

Janina Fisher proponuje zmianę języka, który może ranić i utrwalać stygmat. Zamiast mówić o zaburzeniu osobowości typu borderline, sugeruje określenie: zaburzenie związane z traumatycznym przywiązaniem. Takie ujęcie zwraca uwagę nie na to, co „nie tak” z człowiekiem, lecz na to, co go zraniło i czego zabrakło w relacjach wczesnodziecięcych. Zmiana języka to zmiana perspektywy – z oceny na współczucie, z etykiety na zrozumienie.

borderline

Co mówi nauka?

Od lat dostępne są badania, które jasno wskazują na silny związek pomiędzy diagnozą zaburzenia osobowości borderline a historią traumatycznych doświadczeń. Jak zauważa Janina Fisher „Od 1989 roku są badania, które pokazują relacje pomiędzy diagnozą BPD i historią traumy. I te badania były powtarzane na nowo, a my cały czas ignorujemy wyniki tych badań.”

To ważne przypomnienie, że przez wiele lat system opieki psychicznej często pomijał ten kluczowy kontekst. Zamiast patrzeć na objawy jako na ślady przeszłych zranień, koncentrowano się na kontrolowaniu zachowań lub stygmatyzowaniu osób z tą diagnozą. Tymczasem perspektywa traumy pozwala nie tylko lepiej zrozumieć mechanizmy działania, ale też otwiera drogę do bardziej współczującej i skutecznej terapii.

Metaanaliza Porter i in. (2020) wykazała, że osoby z tą diagnozą ponad trzynastokrotnie częściej niż populacja ogólna doświadczyły przemocy i zaniedbania emocjonalnego. Inne badanie (Schulze i in., 2022) pokazało, że lękowy styl przywiązania, brak poczucia bezpieczeństwa i niedostatek wsparcia emocjonalnego silnie wiążą się z objawami typowymi dla BPD – takimi jak trudności w regulacji emocji czy lęk przed odrzuceniem. Z kolei Krause-Utz (2022) zwróciła uwagę, że osoby z BPD często wykazują objawy dysocjacji („odłączenia się” od ciała, emocji, myśli albo rzeczywistości), mechanizmu przetrwania chroniącego przed emocjonalnym przeciążeniem i jednocześnie utrudniającego tworzenie bliskich relacji.

To wszystko wskazuje, że objawy zaburzenia osobowości borderline nie są wynikiem „złej osobowości”. To ślady przeszłości, które można zrozumieć, zaopiekować i stopniowo leczyć – w bezpiecznej relacji terapeutycznej, bez osądzania.

Czym tak naprawdę jest zaburzenie osobowości borderline?

Wyobraź sobie osobę, która całe życie szuka bezpieczeństwa, a jednocześnie panicznie boi się bliskości. Która doświadcza ogromnych emocji, ale nikt jej nigdy nie nauczył, jak sobie z nimi radzić. Która tak bardzo pragnie być kochana, że zrobi wszystko, by nie zostać porzuconą, nawet jeśli oznacza to krzyk, wycofanie się lub dramatyczne gesty. Przecież często za tymi słowami kryje się historia porzucenia, emocjonalnego zaniedbania, lęku i samotności.

Źródła takiego funkcjonowania mogą być różne. Najczęściej dotyczą one wczesnodziecięcych relacji z opiekunami, którzy zachowywali się niestabilnie, nieprzewidywalnie lub byli emocjonalnie niedostępni. Może to być efekt wychowania w rodzinie, gdzie panował chaos emocjonalny, przemoc lub uzależnienia. Czasem to konsekwencja dorastania w środowisku, gdzie dziecko musiało przejąć rolę dorosłego, ignorując własne potrzeby. Niektóre osoby doświadczyły opuszczenia – realnego lub emocjonalnego – które zostawiło w ich układzie nerwowym ślad głębokiego zagrożenia. Inni z kolei żyli w chronicznym poczuciu niewidzialności – nikt nie zauważał ich emocji, nikt nie odpowiadał na ich wołanie. To wszystko może prowadzić do powstania wewnętrznego konfliktu: pragnienia relacji i jednoczesnego lęku przed nią.

W podejściu Janiny Fisher zaburzenie osobowości typu borderline to nie zaburzenie a zranienie. To skutek traumatycznego przywiązania, braku bezpiecznej relacji we wczesnym dzieciństwie. 

zranienie

Dwie części: zranione dziecko i gniewny strażnik

W rozmowie Fisher opisuje wewnętrzne części, które często pojawiają się u osób z rozpoznaniem BPD:

  • część dziecka – zrozpaczona, zlękniona, pragnąca przywiązania,
  • część gniewna – odpychająca, atakująca, nieufna.

Te części działają w napięciu: jedna pragnie bliskości, druga boi się jej jak ognia. Taka osoba może być czuła i nienawidząca w tej samej chwili. Pragnąca kontaktu, ale prowokująca konflikt.

„Złość to część, która chce ochronić to, co zostało skrzywdzone.” — Janina Fisher

Zamiast oceniać, można zrozumieć. Zamiast się odsuwać można wspierać. W jaki sposób? Przede wszystkim – obecnością i cierpliwością. Bliska relacja, w której druga osoba pozostaje spokojna, nie eskaluje konfliktów i potrafi nazywać emocje z łagodnością, może być dla osoby z zaburzeniem osobowości ogromnym zasobem. Pomocne są również jasne granice, autentyczność i gotowość do bycia w relacji mimo trudnych chwil. Taki kontakt może stać się leczącym doświadczeniem relacyjnym – czymś, czego tak bardzo zabrakło wcześniej. Właśnie to robi psychoterapia oparta na traumie. Pomaga przywrócić wewnętrzną harmonię.

Warto też zwrócić uwagę na to, jak osoby z borderline bywają czasem postrzegane przez samych terapeutów. Niestety, zdarza się, że są one traktowane jako „zbyt trudne” lub „zbyt niestabilne”, co skutkuje odmową podjęcia terapii lub szybkim zakończeniem pracy. To bolesne doświadczenie może tylko pogłębiać wcześniejsze rany porzucenia. Tymczasem osoby z tym wzorcem funkcjonowania szczególnie potrzebują relacji terapeutycznej opartej na stabilności, akceptacji i konsekwencji. Terapeuta, który rozumie dynamikę przywiązania i potrafi towarzyszyć także w chwilach kryzysu, może stać się kluczową postacią w procesie zdrowienia. Zamiast koncentrować się na kontrolowaniu objawów, może pomóc pacjentowi zbudować nową jakość relacji ze sobą i z innymi.

Nie "zaburzony" a zraniony – nowe spojrzenie na borderline

Nie jesteś sam/a. Nie jesteś trudny/a.

Terapia, która bierze pod uwagę historię traumy i więzi, nie polega na naprawianiu Ciebie, ale na budowaniu relacji – bezpiecznej, życzliwej i wspierającej. To przestrzeń, w której możesz wreszcie doświadczyć, że ktoś naprawdę Cię widzi i słyszy. Że możesz być sobą – z całym swoim lękiem, złością, wrażliwością.

Jeśli otrzymałeś/otrzymałaś diagnozę zaburzenia osobowości, nie zatrzymuj się na niej. Zapytaj swojego terapeutę:

  • Jakie podejście terapeutyczne proponujesz?

  • Czy masz doświadczenie w pracy z traumą rozwojową i przywiązaniem?

  • Czy mogę pracować z moimi emocjami i doświadczeniami zamiast koncentrować się na objawach?

Proces terapii to powolne odzyskiwanie zaufania – do siebie, do innych, do życia. To wspólne odkrywanie, że emocje nie muszą być wrogiem, a potrzeby nie są czymś, za co trzeba się wstydzić. Terapia traumy pomaga zrozumieć, skąd to wszystko się wzięło – i jak z tym łagodniej żyć. Nie każe niczego w sobie tłumić ani zmieniać na siłę. 

Z czasem uczysz się rozpoznawać swoje reakcje, opiekować się sobą i tworzyć nową opowieść – nie opartą na lęku, lecz na współczuciu i nadziei.

terapia

Zamiast etykiety: historia, która domaga się wysłuchania

Diagnozy są narzędziem. Mogą pomóc, ale też mogą ograniczać. Fisher zachęca: nie zatrzymuj się na nazwie. Sprawdź, co za nią stoi. Jakie części Ciebie chcą być zauważone?

Zastanów się, jak wyglądałoby Twoje życie, gdybyś nie musiał już walczyć o to, by być zrozumianym? Gdyby Twoje emocje były przyjmowane z łagodnością, a Ty sam byłbyś widziany nie przez pryzmat „zaburzenia”, ale przez pryzmat doświadczeń, które ukształtowały Twoją drogę?

Możesz spojrzeć na siebie inaczej. Nie jak na kogoś zaburzonego, ale kogoś, kto ocalał. Kogoś, kto zasługuje na zrozumienie.

Nie "zaburzony" a zraniony – nowe spojrzenie na borderline
Wyleczenie zaczyna się tam, gdzie kończy się osąd

Janina Fisher