Ewa Kazanowska - Blog. Przemoc

2024-08-22

Bliskość w kryzysie

Dawno, dawno temu, w czasach zapomnianej już przez niektórych z nas pandemii, gdy byłam konsultantką Pogotowia dla Ofiar Przemocy w Rodzinie znajomy przeprowadził ze mną rozmowę. Jej temat nadal jest aktualny.

M: Można pomyśleć, że czas pandemii powinien służyć bliskości, przecież wsparcie w tak trudnej sytuacji jest niezwykle ważne. A tymczasem w wielu rodzinach…….

E: ….zamiast wsparcia pojawiła się przemoc. Bo pojawił się stres, obawa przed utratą pracy, bo życie nagle dość diametralnie się zmieniło. W innych ta przemoc była już wcześniej ale obecnie się nasiliła, bo osoby ją stosujące poczuły się pewniej, mogą kontrolować swoje „ofiary” 24h na dobę, a wskutek przerwania terapii mają większą trudność z kontrolą zachowań agresywnych.

M: Pandemia i związana z nią kwarantanna dotknęły niemalże każdą rodzinę, czy zauważyłaś nasilenie stosowania przemocy przez osoby z jakiejś konkretnej grupy społecznej?

E: Wiesz, przemoc jest zjawiskiem demokratycznym, to znaczy, że sprawcą może być każdy, niezależnie od statusu społecznego, posiadanego wykształcenia czy majątku, osoba młoda i senior. Osoba stosująca przemoc myśli w pewien określony sposób i usprawiedliwiająca swoje zachowanie, mówiąc: „Biję, bo kocham”, „to dla Twojego dobra”, „robię to dla Ciebie bo Ty jesteś dla mnie wszystkim”.

Samooszukiwanie

M: Czyli z jednej strony stres związany z pandemią a z drugiej dobre chęci mogą nas trochę wytłumaczyć ze stosowania przemocy?

E: Niezwykle ważne jest podkreślenie, że nic nie usprawiedliwia krzywdzenia drugiego człowieka. Jednak pewne aspekty mogą pomóc nam zrozumieć, podkreślam: nie usprawiedliwić, jakimi myślami kieruje się sprawca. Na pytanie, dlaczego ludzie stosują przemoc, udziela się zwykle czterech odpowiedzi: bo są egoistami i chcą osiągnąć jakąś korzyść; bo nie mają samokontroli i nie hamują swoich impulsów; bo nie mają sumienia i nie chcą stosować się do norm moralnych, i wreszcie ponieważ popadli w złe towarzystwo a „kto z kim przestaje, takim się staje”. Jednakże niezwykle ciekawy jest mechanizm samooszukiwania, który pozwala ludziom wierzyć, że zachowują się moralnie, jednocześnie będąc negatywnie ocenianymi przez innych. Chcemy chronić obraz siebie, jako osób moralnych a jednocześnie strategia ta ułatwia nam oszukiwanie tych, którzy mogą nas oceniać. To sposób radzenia sobie z nieprzychylną rzeczywistością.

Wysoka samoocena

M: Zatrzymajmy się zatem przy tym, gdyż dość naturalnym wydaje się fakt, że każdy chciałby mieć wysokie poczucie własnej wartości, co pozwala sądzić, że osoby o niskiej samoocenie mogą mieć większą skłonność do stosowania przemocy, chcąc to poczucie wartości sobie podwyższyć.

E: Rzeczywiście brak poczucia własnej wartości nierzadko zastępowany jest przemocą i agresją. Jednakże ciekawe badania zespołu amerykańskich psychologów społecznych pod kierownictwem Roy’a Baumeister’a pokazały ciemną stronę wysokiej samooceny: próżność, arogancję, narcyzm, odmowę wzięcia odpowiedzialności za porażkę, oraz agresję i przemoc. Wskazywałoby to, że wysoka samoocena w połączeniu z zagrożeniem naszego ego, może również stanowić przyczynę przemocy, nie chcemy przecież być postrzegani w gorszym świetle. Poza tym mamy ogromną tendencję do przeceniania siebie w kategoriach sprawczych – jacy to jesteśmy zaradni, zdolni, pracowici, nie zaś w kategoriach wspólnotowych –  w tym również moralnych. W kategoriach moralnych chętnie za to postrzegamy innych. I od tego też silnie zależy nasza samoocena. Jeżeli nasze dziecko, wg nas, łamie normy moralne np. odzywając się do nas niewłaściwie to my chcemy szybko to dziecko naprostować, więc co robimy? Dajemy klapsa, aby – w naszej ocenie – nauczyć je szacunku do starszych. My jesteśmy sprawczy a dziecko będzie bardziej moralne, nasza samoocena ma się dobrze. A co się dzieje, gdy jakiś świadek zdarzenia zwróci nam uwagę na nasze niewłaściwe zachowanie, a my w naszych własnych oczach jesteśmy świetnym rodzicem? Wtedy reakcja obronna może być gwałtowna, ze świadkiem wdamy się w kłótnię bo nas nie zna a poza tym, po co się wtrąca, a dziecko w domu dostanie lanie aby się nauczyło dobrze zachowywać i wstydu nie przynosiło. Poczuliśmy się zagrożeni, więc próbujemy odbudować poczucie własnej niezależności i kompetencje. W sytuacji publicznego zakwestionowania statusu, zwłaszcza mężczyzny, może to być niezwykle niebezpieczne; wybitny psycholog ewolucyjny David Buss opisuje bardzo ciekawie możliwe zachowania mężczyzny próbującego chronić swoją reputację. Potrzeba ochrony samooceny może pchnąć nas nawet do zabójstwa.

M: Zakładam jednak, że nie czujemy się z tym dobrze?

E: A dlaczego mielibyśmy czuć się źle? Przecież postąpiliśmy we własnych oczach, jak najbardziej właściwie, osiągnęliśmy zgodność wewnętrzną między tym jacy jesteśmy w rzeczywistości a tym, jacy chcemy być, między tzw. ja realnym a ja idealnym. Jeśli do tego dołożymy efekt bycia lepszym niż przeciętnie, o którym wspomina profesor Bogdan Wojciszke , to tym bardziej czujemy się dobrze, gdyż uważamy siebie za zdecydowanie lepszych od innych przeciętnych obywateli. Poza tym nasze zachowanie tłumaczymy sobie czynnikami zewnętrznymi, przecież my jesteśmy spokojni ale to dziecko nas zdenerwowało. Natomiast zachowanie dziecka – wg nas – wynika z czynników wewnętrznych, ono jest niegrzeczne.

Przekonania

M: To bardzo ciekawe spojrzenie na motywy osób stosujących przemoc. Jak zatem pracować z takimi osobami aby zmieniły one swoje zachowanie?

E: Takie spojrzenie może nam pomóc zrozumieć opór wobec zmiany, jaki wykazują podczas terapii osoby stosujące przemoc – jeśli w swoich oczach są moralni, to po co mają się zmieniać? Przecież oni tylko bronią swoich moralnych przekonań. A im bardziej są oni pewni słuszności swoich przekonań, tym bardziej oszukują siebie, a im bardziej siebie oszukują, tym większe jest ich zadowolenie z siebie. Więc niezwykle istotnie jest dostrzeżenie, na ile osoba stosująca przemoc oszukuje samą siebie.

M: Czyli jednak agresja może być dobra?

E: U podstaw agresji zazwyczaj leży złość, która pełni niezwykle ważną funkcję – pojawia się w odpowiedzi na zagrożenie, jest energią mobilizującą do reakcji „walcz lub uciekaj”. Może nas chronić przed bólem i wykluczeniem społecznym. Jeśli ktoś obawia się upokorzenia, rozpadu związku, utraty ważnych więzi i nie potrafi adekwatnie zareagować to może dążyć do zadania cierpienia drugiej osobie, czyli zacznie być agresywny, a kolejnym krokiem może być rzeczywiste wyrządzenie krzywdy, czyli przemoc. Temat pomocy osobom stosującym przemoc jest wieloaspektowy, często u podstaw trudności emocjonalnych leży trauma doświadczana w dzieciństwie. Dlatego bardzo ważne jest zwiększanie świadomości własnych doświadczeń, przekonań i odczuć, rozumienie emocji, ich akceptacja, regulowanie i adekwatne okazywanie. Miejmy nadzieję, że w niedługim czasie programy pomocy będą coraz bogatsze i prowadzone coraz częściej aby pomóc zrozumieć, że miłość w żaden sposób nie powinna łączyć się z przemocą.

Bibliografia